w
porze rozkładu
drzewa szepcą i drżą
liście wirują na wietrze jak nuty symfonii
drzewa szepcą i drżą
liście wirują na wietrze jak nuty symfonii
w rytm uderzeń skrzydeł setek czarnych wron
przyniosłem tobie garść pożółkłych płatków róży
przyniosłem tobie garść pożółkłych płatków róży
róż
ró
r
ró
r
[ślady kolców
mam na dłoni]
dlatego nie mów mi o jesieni przecież to oczywiste
że w kolorach rozkładu bogactwo drzemie niezmierzone
tak jak w myśli że śmierć może być cudem tajemnym wyzwoleniem
dlatego nie mów mi o jesieni przecież to oczywiste
że w kolorach rozkładu bogactwo drzemie niezmierzone
tak jak w myśli że śmierć może być cudem tajemnym wyzwoleniem
lub po prostu marnym końcem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz