piątek, 16 stycznia 2015

***

“The very stone one kicks with one's boot
 will outlast Shakespeare.”




jestem kamieniem
wbitym w dno rzeki

(ktoś kopnął mnie
idąc na ryby)


tutaj, na dnie
woda jest najczystsza

prochy moich ojców
tworzą górskie szczyty

gwiezdny popiół opada
na taflę rzeki

trwam wbity w dno
przepływają wieki

wtorek, 6 stycznia 2015

balans

doszedłem do granic miasta
patrzę na tablicę z nazwą miejsca
w którym toczy się egzystencja
jak piana z pyska wściekłego psa

doszedłem do granic miasta
i patrzę na tablicę z nazwą tego miejsca
jak na wyrok
jak na orzeczenie sądu najwyższej instancji

i nie wierzę własnym oczom

świadomość balansuje na granicy
jawy i snu
pokutować od dnia narodzin
zbliżając się do absolutu?
no tak kolejny dzień kolejny krok
czy podróż cielesna wyzwoli duszę
z żelaznych okowów rozumu?

wokół gęstwa ciemnego lasu
pająki snują swoje galaktyki na gałęziach
ten moment
słyszysz jak wiatr w kominie śpiewa
lacriomsę
i widzisz źrenicę słońca
zza rzęs drzewa
zamiast gońca na skos idzie wieża

wola najwyższego objawia się czasem
gdy jesteś w paszczy krwiożerczego zwierza

zstępuję

w oddali zakręt drogi
jeden tylko mam promyk
jak pióro źdźbło miecz

pętla zaciska się
tnę
idę idę
słucham słucham
i lgnę bezustannie lgnę

klucz dzikich kaczek
otworzy drzwi