piątek, 11 stycznia 2019

wrony

Dzień pokrył ogrody warstwą bieli.
Wbite jak drzazgi w dłoń,
kawki i wrony z nieobecnej przestrzeni
dzisiejszego nieba,

Wyłuskują wspomnienia z głębszych warstw.
Zataczają koła układając wzory
nieodgadnionej tajemnicy korelacji światów
ptaków i ludzi, nadrzeczywistości i marzeń.

Niesamowity Komeda szydzi ze smutku,
Ciepłymi dźwiękami fortepianu.
Tęsknię do lipcowych błyskawic i pól pełnych zbóż,
Wpatrujących się w jedyny obiekt pożądania.

bryła

stojąca woda nie wzruszy kamienia młyńskiego
w nadziei na lepszą przyszłość
uciekamy z krzykiem od teraźniejszości

przypływ emocji rozpiera bryłę pokoju
postać miota się od ściany do ściany
od okna do okna
a to w domu z klamkami

apeluję o rzadsze wpatrywanie się
we własne rany

znośniejsze będzie wtedy
rzucanie kamieniami w pustą przestrzeń
a ze starych wierszy wypłyną strumienie

piątek, 4 stycznia 2019

bezruch

książki śpią
drobiny pyłu falują
osiadają w zakamarkach
w szczelinach naszych ciał
życie pulsuje
afrykańskie bębny
książki nadal śpią
na pryczach słowa opadły
palce spoczywają na udach
liczby mnożą się ciągi
stosy liczb
zapisanych w książkach
powódź liczb
wodospad cyfr