w sercu miasta ziemia cmentarna a na niej
plac zabaw
stąpasz po chodniku
ze skórą owiniętą wokół kości
jądro ziemi pulsuje
pod przęsłami mostów
na tak zwanej duszy blizna
jak od cięcia mieczem
szczerzy żółte kły pomarszczony księżyc
rzeczny nurt unosi syfy fabryk i nasze gówna
wprost do żołądków ryb które co ciekawe
później zjemy
kręć jointa i wciągaj dym
zawołało 3-letnie dziecko
z tej rzeźby już pyłu nie będzie