zapomnieć o niesamowitości
dźwięków i barw
to tak jak zgrzeszyć przeciwko przykazaniom
poezja ma wieść ku wyzwoleniu
ale w formie przynoszącej
ostateczną radość
każdy z nas jej w końcu zazna
gdy oddamy czas dany nam w zastaw
poniedziałek, 17 grudnia 2018
poniedziałek, 12 listopada 2018
svantetic
ponad 50 lat temu
gdzieś w połowie stulecia
samemu będąc w połowie drogi
gdzieś w połowie stulecia
samemu będąc w połowie drogi
zadał komeda pytanie
uderzeniem palca
rozchylając czarno białą klawiaturę
jak firanę
z rzek i osiedli wyłaniają się
wyrwy w historii
w które melodie rzucają nas
jak w paradoks ciszy
wyciekający z pustych przestrzeni
pudeł rezonansowych
pudeł rezonansowych
a ja brnę w te machiny zębate
z uśmiechem na ustach
i strachem w sercu
kryję twarz w dłoniach
gdy nikt nie patrzy
rozważając przedeptane ścieżki
błoto
wszędzie błoto
błoto
wszędzie błoto
i z błota wyrosły
te piękne jabłonie
wyniosłe i smagłe jak
kolumny greckie
podtrzymujące
miedzianą taflę
zastygłego nieba
oktawy deszczu
piętrzą się nad osiedlami
majaczy we mgle
wyczekiwany horyzont
te piękne jabłonie
wyniosłe i smagłe jak
kolumny greckie
podtrzymujące
miedzianą taflę
zastygłego nieba
oktawy deszczu
piętrzą się nad osiedlami
majaczy we mgle
wyczekiwany horyzont
piątek, 21 września 2018
21 września
Staruszek
w różowej koszuli
Pnie
się z rowerem pod górę
w
kierunku bezkształtnych chmur,
nadzianych
na szpikulce drzew.
Spojrzenie
poety wędruje za nim
który
popada w niebieską toń i znika.
Życie
żywi się zmianami, materią dusz.
A
ziemia liśćmi złotymi jak pamięć.
efekt dopplera
Oparłem głowę o
ścianę
Snujące się auta
Wytwarzają efekt
Dopplera
Obejmując nim tylne
części mózgu
Przesuwam wzrok na
inną kępę atomów
F dur z lewego do
prawego ucha w a moll
I znowu SZSZSZszszszsz
Czekanie psów.
sierpniowa światłość
Wprost z chmur
Przez szybę i firany
Poprzez lepki letni
półmrok
Wdziera się do nas
Sierpniowa światłość
Rozsiada się na
posadzce
I opiera się o
ścianę
Przynosząc
precyzyjnie odmierzone
Dawki nieokreślonych
uczuć
Zachwyt z domieszką
bólu
Lęk z posmakiem
miłości
Płaty nadgryzionych
cieni
Umarli którzy nas
nie trzymają
Ale my trzymamy się
ich
I tysiące dzikich
samotnych ulic
Przedeptanych jak
górskie szlaki
Gałęzie lipy drgają
od uderzeń deszczu
W ostatnich dniach
sierpniowej światłości
poniedziałek, 30 lipca 2018
fresh and green
Nadmiar bezużytecznej wiedzy
Napełnia goryczą
Muchy parzą się na blacie
Na nożach na łydkach
Na firanach
Pająk w tygrysie pasy
Przygląda się zderzeniom chmur
słuchać pół dnia Sonic Youth
I smakować
Każdą cząsteczkę tlenu
Jak kęs świeżo wypieczonego chleba
Bo rzeczywistość jest zawsze
Fresh and green
Napełnia goryczą
Muchy parzą się na blacie
Na nożach na łydkach
Na firanach
Pająk w tygrysie pasy
Przygląda się zderzeniom chmur
słuchać pół dnia Sonic Youth
I smakować
Każdą cząsteczkę tlenu
Jak kęs świeżo wypieczonego chleba
Bo rzeczywistość jest zawsze
Fresh and green
środa, 4 kwietnia 2018
siadam
siadamy z *** przy stole
i nad kubkiem herbaty
opisujemy zdarzenia
między innymi to że
ostatnio wielu odeszło
z przyczyn naturalnych
lub nie
czekamy
aż kurz opadnie na posadzkę
wraz ze słowami
kroki w korytarzu
wiosna za oknem
rozrywa pąki kwiatów
i nad kubkiem herbaty
opisujemy zdarzenia
między innymi to że
ostatnio wielu odeszło
z przyczyn naturalnych
lub nie
czekamy
aż kurz opadnie na posadzkę
wraz ze słowami
kroki w korytarzu
wiosna za oknem
rozrywa pąki kwiatów
czekam
czekam na wiadomość
nie wiem skąd ma nadejść
i kto ma być jej autorem
siedzę i słucham szumu grzejnika
rytmicznie unosi się w pomieszczeniu
jest tu też zegar
długa wskazówka obrócona jest w stronę sufitu
krótka wskazuje podłogę
przejdę się od ściany do okna
przesunę krzesło otworzę okno
rzeczywistość zmienia się w zastraszającym tempie
stoję bezradny wobec strumienia światła
powoli wpełzającego poprzez otwierające się drzwi
zegar wybija już 30 po
nie wiem skąd ma nadejść
i kto ma być jej autorem
siedzę i słucham szumu grzejnika
rytmicznie unosi się w pomieszczeniu
jest tu też zegar
długa wskazówka obrócona jest w stronę sufitu
krótka wskazuje podłogę
przejdę się od ściany do okna
przesunę krzesło otworzę okno
rzeczywistość zmienia się w zastraszającym tempie
stoję bezradny wobec strumienia światła
powoli wpełzającego poprzez otwierające się drzwi
zegar wybija już 30 po
pająk
uratowałem pająka z bieli wanny
zagubił się w domu
wybrał pomieszczenie zbyt jasne
zbyt często odwiedzane przez ludzi
dalej pajączku
uciekaj do innego pokoju
na zewnątrz
do przytulnych ciemnych kątów
gdzie ani wiatr ani człowiek
nie będą w stanie
rozerwać twoich zakurzonych sieci
zagubił się w domu
wybrał pomieszczenie zbyt jasne
zbyt często odwiedzane przez ludzi
dalej pajączku
uciekaj do innego pokoju
na zewnątrz
do przytulnych ciemnych kątów
gdzie ani wiatr ani człowiek
nie będą w stanie
rozerwać twoich zakurzonych sieci
jazz
Skłębione kule
jazzu
wytoczyły się z
korytarza
zapętliły się
wokół żyrandola
tworząc
(vangoghovskie) spirale
chwytam źrenicą to
czego nie widać
co się wydarza w
przedsionku postrzegania
a gdyby tak to
drzewo rosło w inną stronę
drżą światła
lamp drżą ziarenka konstelacji
przypłyną greckie
łodzie i nocą wypłyniemy
w stronę
prometejskich ogni wiszących na skałach.
po linie
w połowie drogi
od mózgu w dół
jak po linie
jest klatka piersiowa
a w niej dzwony biją
zakryte siecią naczyń krwionośnych i kości
w połowie drogi
od genitali w górę
jak po drabinie
jest klatka piersiowa
a w niej dzwony biją
okryte siecią naczyń krwionośnych i kości
jak na wierzchołek góry
położony na dnie morza
od mózgu w dół
jak po linie
jest klatka piersiowa
a w niej dzwony biją
zakryte siecią naczyń krwionośnych i kości
w połowie drogi
od genitali w górę
jak po drabinie
jest klatka piersiowa
a w niej dzwony biją
okryte siecią naczyń krwionośnych i kości
jak na wierzchołek góry
położony na dnie morza
Subskrybuj:
Posty (Atom)