W królestwie ciała
mieszkał kiedyś czarny orzeł
wartka rzeka tamtędy przepływała
coraz silniejszym biegnąc prądem
aż wylew rozerwał brzeg rzeki
W królestwie ciała
mieszkał kiedyś biały orzeł
i kwiaty rosły pod słonecznym kloszem
coraz mocniejszą barwą
aż stratowało je pędzące stado
W królestwie ciała
zamieszkał kiedyś ogień
a mieszkał tam również i las
tak mądry piękny
ogień porwał rozerwał na strzępy
(a wściekła sędziwa rzeka
pożarła ogień z miłości)
W królestwie ciała
pewien młody jastrząb
uwił sobie gniazdo
na serca skałach
Raz jastrząb wyleciał na polowanie
dostrzegł dwa splecione węże
(TO-TWE-SERCE-KOCHANIE!)
i zaniósł je czym prędzej
do gniazda na skałach
gdzie rosło serce
poniedziałek, 29 października 2012
sobota, 27 października 2012
Córka
tw oje
włosy lok i z kolczastego drutu
gdy śpiew asz czarujący m głosem kołysankę
drży serce dziecka
śp iewasz arie :
bas-barytonem
huku armaty wybu chu gran atu
lub so pranem
wysa dzany ch d o m ó w
po t woich śladach kaskady zi
emi
uno
szą się w po w i e e et
gwiżdżesz kulami wokół głów
płaczących zdez orientowa nych twardoskórych
wojowników -
-----------------------------------------------
nie ( wrócą do swoich rodzin)
rozrywas
z ich wnęt rzności dotykiem
twych m etalowych palców
twoje serce bije rytmem miaż dżony ch cza szek
ro zsypujesz
nasion a zgliszc zy
rolę u pr awiasz
toporem
kiedy pożre sz swych Rodziców?
swych
starych
........
Rodziców
czwartek, 11 października 2012
Rachunki
Siedziałem nad brzegiem morza
przemówiło do mnie jak poezja
słuchałem...
(trzeba zapłacić za wodę)
płonąłem jak świeczka
wlewałem się w oczy
siedzących nad stołem
posągów z wyłamanymi skrzydłami
(trzeba zapłacić za światło)
jak impuls elektryczny
pobudziłem mózg pomarszczony
mięsień percepcji
(trzeba zapłacić za prąd)
wiatr się wplata brzozie we włosy
ssącej wodę z ziemi jak dziecko pierś matki
(trzeba zapłacić za gaz)
pieśnią zostać żeby rolnik więcej plonów zebrał
żeby barwy i dźwięki rosły na krzewach
i twoje włosy ulepione były z oczu
(za nic im płacić nie trzeba!)
przemówiło do mnie jak poezja
słuchałem...
(trzeba zapłacić za wodę)
płonąłem jak świeczka
wlewałem się w oczy
siedzących nad stołem
posągów z wyłamanymi skrzydłami
(trzeba zapłacić za światło)
jak impuls elektryczny
pobudziłem mózg pomarszczony
mięsień percepcji
(trzeba zapłacić za prąd)
wiatr się wplata brzozie we włosy
ssącej wodę z ziemi jak dziecko pierś matki
(trzeba zapłacić za gaz)
pieśnią zostać żeby rolnik więcej plonów zebrał
żeby barwy i dźwięki rosły na krzewach
i twoje włosy ulepione były z oczu
(za nic im płacić nie trzeba!)
sobota, 6 października 2012
Gdy
gdy tak sobie patrzę to myślę również : nie jest tak źle nie budujemy już obozów koncentracyjnych na taką skalę ani koloseuów nie wycinamy drzew na krzyże czy pręgierze
nie produkujemy archetypów
nie wytwarzamy bóstw tak swobodnie
z byle muśnięcia wiatru lub pomruku skał
nie produkujemy archetypów
nie wytwarzamy bóstw tak swobodnie
z byle muśnięcia wiatru lub pomruku skał
Wschód
złota waza
powoli przechylana
aby rozlać
po zakamarkach jaskiń naszych zmysłów
gorącą krew zgromadzoną w niej
podczas nocy
powoli przechylana
aby rozlać
po zakamarkach jaskiń naszych zmysłów
gorącą krew zgromadzoną w niej
podczas nocy
środa, 3 października 2012
Żółty listek
Jeden mały nic nieznaczący
żółty listek
Właśnie ugiął się pod ciężarem
kropli
Uśmiechnął się jak męczennik
pod
dobrym ciężarem krzyża
Spadał na ziemię tak długo
rozogniony niby kometa
Zderzył się wreszcie z ziemią
I tym płomienno-rdzawym sygnałem
Ostatecznie oznajmił początek
Jesieni
żółty listek
Właśnie ugiął się pod ciężarem
kropli
Uśmiechnął się jak męczennik
pod
dobrym ciężarem krzyża
Spadał na ziemię tak długo
rozogniony niby kometa
Zderzył się wreszcie z ziemią
I tym płomienno-rdzawym sygnałem
Ostatecznie oznajmił początek
Jesieni
Bunt
...szare ściany poszarpane zębami czasu
stalowe kraty w oknach zza których widać skrawek lasu
czasem motyl przysiądzie i zanuci spokojną melodię
spogląda zdumiony i zatroskany...
Teraz wychodzisz z tego pomieszczenia, przecierasz oczy
Próbujesz otworzyć wszystkie drzwi
jedną cegłą rozbić wiele szyb
podpalić ten las
zburzyć budowlę
za jednym zamachem zabić wielu prezydentów
ujarzmić potęgę wielu bóstw
Chodźmy bracia współślepcy
idziemy pojmać boga
przypalić jego szaty i zniszczyć miernicze narzędzia
niechaj teraz on klęka modli się do Człowieka
którego próbował ograniczyć - zmysłami pięcioma
"życie to ciemna komnata
a śmierć to jasna pochodnia"
taką pokrętna logiką
starał się nas opętać
budujmy wyższą wieżę!
co raz wyższą! do nieba! TAM go pojmiemy!
strącimy słońce jak zepsuty owoc
i w to miejsce postawimy pomnik z inskrypcją:
"tu spoczywa rzeźbiarz, prorok
oto jego historia:
słońce było niegdyś małym ziarnkiem piasku
nieświadomym swego blasku
płomienia
przyszedł rzeźbiarz z tej maleńkiej bryły
wykuł postać gwiazdy ognistej mogiły
cienia"
stalowe kraty w oknach zza których widać skrawek lasu
czasem motyl przysiądzie i zanuci spokojną melodię
spogląda zdumiony i zatroskany...
Teraz wychodzisz z tego pomieszczenia, przecierasz oczy
Próbujesz otworzyć wszystkie drzwi
jedną cegłą rozbić wiele szyb
podpalić ten las
zburzyć budowlę
za jednym zamachem zabić wielu prezydentów
ujarzmić potęgę wielu bóstw
Chodźmy bracia współślepcy
idziemy pojmać boga
przypalić jego szaty i zniszczyć miernicze narzędzia
niechaj teraz on klęka modli się do Człowieka
którego próbował ograniczyć - zmysłami pięcioma
"życie to ciemna komnata
a śmierć to jasna pochodnia"
taką pokrętna logiką
starał się nas opętać
budujmy wyższą wieżę!
co raz wyższą! do nieba! TAM go pojmiemy!
strącimy słońce jak zepsuty owoc
i w to miejsce postawimy pomnik z inskrypcją:
"tu spoczywa rzeźbiarz, prorok
oto jego historia:
słońce było niegdyś małym ziarnkiem piasku
nieświadomym swego blasku
płomienia
przyszedł rzeźbiarz z tej maleńkiej bryły
wykuł postać gwiazdy ognistej mogiły
cienia"
Mechanizmy
Możesz więc wbijać w kogoś kolce gniewuMożesz te kolce tak samo wbijać w siebie
Anioł-ateista mówi:
"Spójrz na słońca wschód!
Jak promień niszczy lód!"
Anioł-ateista mówi:
"Spójrz na słońca wschód!
Jak promień niszczy lód!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)