...szare ściany poszarpane zębami czasu
stalowe kraty w oknach zza których widać skrawek lasu
czasem motyl przysiądzie i zanuci spokojną melodię
spogląda zdumiony i zatroskany...
Teraz wychodzisz z tego pomieszczenia, przecierasz oczy
Próbujesz otworzyć wszystkie drzwi
jedną cegłą rozbić wiele szyb
podpalić ten las
zburzyć budowlę
za jednym zamachem zabić wielu prezydentów
ujarzmić potęgę wielu bóstw
Chodźmy bracia współślepcy
idziemy pojmać boga
przypalić jego szaty i zniszczyć miernicze narzędzia
niechaj teraz on klęka modli się do Człowieka
którego próbował ograniczyć - zmysłami pięcioma
"życie to ciemna komnata
a śmierć to jasna pochodnia"
taką pokrętna logiką
starał się nas opętać
budujmy wyższą wieżę!
co raz wyższą! do nieba! TAM go pojmiemy!
strącimy słońce jak zepsuty owoc
i w to miejsce postawimy pomnik z inskrypcją:
"tu spoczywa rzeźbiarz, prorok
oto jego historia:
słońce było niegdyś małym ziarnkiem piasku
nieświadomym swego blasku
płomienia
przyszedł rzeźbiarz z tej maleńkiej bryły
wykuł postać gwiazdy ognistej mogiły
cienia"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz