drzewo śmierci - zgniły owoc,
mały robak drąży wnętrze.
brzegiem morza martwa ryba
płynie, żywiąc się powietrzem.
zblakły witraż załamuje
promień światła wieczornego.
w gruzach ściany mej świątyni
rozkruszonej dnia ósmego.
dym kadzideł już wywietrzał,
a srebro kruszy się jak rdza.
gdzieś na dnie więziennej celi,
pod mysią łapką - wyschła łza.
Ty napełniasz moje kości!
głębią morza najczystszego!
Ty napełniasz moje żyły!
żarem ognia przedwiecznego!
Żarem Ognia Przedwiecznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz