mieszkańcy prochu
zaskoczeni hukiem
nacierających promieni
przesłonili niebo
kamienną tablicą
a był wśród nich
buntownik
nocą
zakradał się
do izb pogrążonych we śnie
i szeptał im
rozbijemy kamienną tablicę
i otworzymy światło
zaczną dziać się cuda
lecz oni nie słuchali
i pewnego ranka
opętani kamiennym szałem
schwytali buntownika
zasypali go skałami
i ułożyli się do snu
pod niebem zakrytym
kamienną tablicą
nocą zaskoczył ich huk
góry zaczęły skakać
promienie zaczęły zwalać się im na głowy
i pogrzebały ich przerażone oblicza
a buntownik podźwignął się z pyłu
i zaczął krzyczeć tak że jego słowa
wbijały się jak ostrza mieczy
w przerażoną twarz horyzontu
wtorek, 2 maja 2017
piątek, 28 kwietnia 2017
czwartek, 6 kwietnia 2017
motherless child
przepaść w którą runę
w górę
godziny drżą w promieniach słońca
bruzdy dnia rozsypane po oświetlonej drodze
wiatr odbił się od gałązki
słychać rżenie koni i poszum strumienia
chwile uginają się pod ciężarem krwi
szybującego ciała
*
im dalej w ten dryf
tym wody wokół ciemniejsze
a blask nad nimi jaśnieje
zasłaniając lądy
tu nie trzeba nawigacji
głos gołębicy jest
przepaścią w którą runę
w górę
w górę
godziny drżą w promieniach słońca
bruzdy dnia rozsypane po oświetlonej drodze
wiatr odbił się od gałązki
słychać rżenie koni i poszum strumienia
chwile uginają się pod ciężarem krwi
szybującego ciała
*
im dalej w ten dryf
tym wody wokół ciemniejsze
a blask nad nimi jaśnieje
zasłaniając lądy
tu nie trzeba nawigacji
głos gołębicy jest
przepaścią w którą runę
w górę
czwartek, 16 marca 2017
przedmioty
milczycie przedmioty
czy cicho się śmiejecie gdy odwracam głowę
zbitki atomów w które ruch palców tchnie
dech życia
nadając świadomość niemalże zwierzęcą
a może i ponadludzką
powiedzcie
jak uzyskać wasze niewzruszenie
i tę zatrważającą
zgodę na bieg wydarzeń
czy cicho się śmiejecie gdy odwracam głowę
zbitki atomów w które ruch palców tchnie
dech życia
nadając świadomość niemalże zwierzęcą
a może i ponadludzką
powiedzcie
jak uzyskać wasze niewzruszenie
i tę zatrważającą
zgodę na bieg wydarzeń
jeansy
patrzę przez okno
to nie są czasy dokonywania wielkich czynów
prasuję niebieskie jeansy
gdybyś urodził się w tym wieku
lud nagrałby filmik twojej męki
i wrzucił na youtube
chłopiec przeprowadził babcię
na drugą stronę ulicy styks
twój wielki czyn zmieni wszechświat
czyli ciebie
i będziesz mógł nazwać się świętym
jakiegoś nowego rodzaju
o ku*wa!
przypaliłem niebieskie jeansy!
to nie są czasy dokonywania wielkich czynów
prasuję niebieskie jeansy
gdybyś urodził się w tym wieku
lud nagrałby filmik twojej męki
i wrzucił na youtube
chłopiec przeprowadził babcię
na drugą stronę ulicy styks
twój wielki czyn zmieni wszechświat
czyli ciebie
i będziesz mógł nazwać się świętym
jakiegoś nowego rodzaju
o ku*wa!
przypaliłem niebieskie jeansy!
sobota, 11 marca 2017
pchły
nie mogę znieść
milczącej bieli kwiatów przedwiośnia
pociąg wiezie wagony masek
wiatr świszczy na szkle rozbitej butelki
moje dekady skaczą jak krwiożercze pchły
rozmnażające się w futrze odźwiernego
wpija się we mnie
ciemnymi ślepiami
nocne niebo dno morza
usiane gwiazdami
ekstaza poranku
podocean
snu wyrzuca świadomości
na
piaszczysty brzeg rzeczywistości
ziarna
piasku nieograniczone formą klepsydry
pękają
nasiona róż
i
płatkami rozpychają powietrze
wiatr nawleka świadomości
w kroplach rosy na pajęcze sieci
rozpraszają się promienie reflektorów
gaśnie płomień świecy
Subskrybuj:
Posty (Atom)