nie mogę znieść
milczącej bieli kwiatów przedwiośnia
pociąg wiezie wagony masek
wiatr świszczy na szkle rozbitej butelki
moje dekady skaczą jak krwiożercze pchły
rozmnażające się w futrze odźwiernego
wpija się we mnie
ciemnymi ślepiami
nocne niebo dno morza
usiane gwiazdami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz