piątek, 4 listopada 2016

słowa g...arza

Bo człowiek to myśli że
Jak roślinę swego żywota
Wwięzi w darń i głębsze warstwy
To jest już raz i na zawsze
I że już nic z tym nic począć nie może
Oraz że nie może oderwać się od tej
Wyjałowionej połaci
A ponieważ myśli to zapomina o
Prawie (które jest Możnością) Przesadzenia
Rośliny żywota swego w gleby żyźniejsze
I piękniejszym słońcem
(takim jak na witraż!) oblewane
Gdzie korzeń na skutek wód głębinowych
Jeszcze świetniejsze skręcenia i wzory
Móc będzie w stanie Wytworzyć
Co i Owocem Rośliny żywota swego
Słodszym może zaskutkować :)
                                                           N
                                                     W -|-  E
                                                           S

niedziela, 30 października 2016

dwie rzeczy


na skraju kontynentu
stara chłopka
opowiada historie dzieciństwa
kryli się w gajach oliwnych
przed mieczami południowego słońca
zbierali figi i pomarańcze
na drugim krańcu kontynentu
stara chłopka
opowiada historie dzieciństwa
kryli się w schronach
przed żarem karabinów
zbierali zimne pociski i trupy
na stole leżą dwie rzeczy
tom różewicza
szary jak zgliszcza zbombardowanych miast
i pomarańcza z importu
ognista jak zachód słońca
otwierasz książkę
rudą od rdzy i krwi
otwierasz pomarańczę
jak rozbłysk granatu
tryska energia słoneczna

przytrzasła mnie


Niemiłosierna niebieskość
Tego nieba
Rozbryzgłem się jak od uderzenia
Cepa gleba


Kierunek "Czarne"
W ciemności znak świeci
Obok smętarza
W piłkę kopią dzieci


Spojrzeniem konduktor
Obrzucił wagony
I uciekł gdzie bądź
Rozganiając wrony


Tym życiem twarz zmęczona
Mignęła mi w oknie
Od stacji do stacji
Jedziemy samotnie


Bilet poproszę w tamtą jasną stronę
Gdzie ogień już płonie
I kwitną jabłonie

czwartek, 20 października 2016

Durny wiersz


No bo to trzeba puścić przeszłość
I trochę ją jak w kib-loo spłookać
Jeśli ci nie pozwala oddychać iść
I już ten smrood opoościć

I to trzeba orła za skrzydła złapać
Albo przynajmniej jakiś liść
Co szybooje nad polami kiść
Winogron na wino rozdoosić

I też za daleko wprzood nie wybiegać
Bo to nie wiadomo co się może stać
A tam ktoś znienacka w ryj może dać
Loob w serce ucałować

Też się zdarza wyobraźnią świat przebiegać
Wzdłooż i wszerz dalekie wyspy poznawać
Rozum wtedy hooy na tutaj się skupić
Lepiej i z teraz więcej śpiewać i moowić 

Lecz co ja mogę kurde począć
Człek swymi błędami poszarpany jak nić
Pajęcza od ściany do ściany tylko łbem bić
A pooźniej w z sekwoi trumnie spocząć

Modrzew



Chcą wyciąć modrzew
Podobny do wieży Eiffla

Wytną modrzew
Podobny do wieży Eiffla

Zabiją mały wszechświat
Tak jak człowieka się rżnie

Z ust tego miasta
Tego miasta wielkości łzy
Padnie wtedy pytanie
Pytanie kształtu nagiej jamy

Z ust tego miasta
Tego miasta wielkości kropli krwi
Padnie wtedy pytanie
Pytanie kształtu pióra

Wycięli modrzew
Podobny do wieży Eiffla
Pozostała wielka wyrwa
Za moim oknem
Przez które obserwuję to miasto
Wielkości trociny

piątek, 14 października 2016

determinizm



był poranek

wiało przeraźliwie
wiatr łomotał okiennicami


przez okno wyfrunęła chusteczka


wiatr miotał nią wysoko nad dachami
na początku była biała jak włosy starca


niekiedy haczyła o korony drzew


z biegiem czasu matowiała
a jej krawędzie strzępiły się


wiatr wzbijał ją czasami w promienie słoneczne
by po chwili cisnąć nią w kałużę


przemierzyła w ten sposób cały kraj
niesiona podmuchami wiatru


nad morzem rozpalili ognisko
a wiatr wrzucił chusteczkę
teraz szarą i postrzępioną
między płomienie


świętujący wbiegli w ocean
śmiejąc się nocy wprost w jej rozgwieżdżoną twarz

pytanie


czy życie nas czyni
tym kim jesteśmy
czy my czynimy życie
takim jakie jest
nie wiem ale
odbierane lekcje
stawiają człowieka
przed lustrem
w źrenicach widzi się
otchłań i duszę
ale różnicy pomiędzy nimi
już nie
tak samo jaka jest różnica
między
starcem na łożu śmierci a
niemowlęciem w kołysce?


(brzdęk, kamieniem rozbił lustro)