piątek, 14 października 2016

determinizm



był poranek

wiało przeraźliwie
wiatr łomotał okiennicami


przez okno wyfrunęła chusteczka


wiatr miotał nią wysoko nad dachami
na początku była biała jak włosy starca


niekiedy haczyła o korony drzew


z biegiem czasu matowiała
a jej krawędzie strzępiły się


wiatr wzbijał ją czasami w promienie słoneczne
by po chwili cisnąć nią w kałużę


przemierzyła w ten sposób cały kraj
niesiona podmuchami wiatru


nad morzem rozpalili ognisko
a wiatr wrzucił chusteczkę
teraz szarą i postrzępioną
między płomienie


świętujący wbiegli w ocean
śmiejąc się nocy wprost w jej rozgwieżdżoną twarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz