Niemiłosierna niebieskość
Tego nieba
Rozbryzgłem się jak od uderzenia
Cepa gleba
Kierunek "Czarne"
W ciemności znak świeci
Obok smętarza
W piłkę kopią dzieci
Spojrzeniem konduktor
Obrzucił wagony
I uciekł gdzie bądź
Rozganiając wrony
Tym życiem twarz zmęczona
Mignęła mi w oknie
Od stacji do stacji
Jedziemy samotnie
Bilet poproszę w tamtą jasną stronę
Gdzie ogień już płonie
I kwitną jabłonie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz