czwartek, 10 czerwca 2021

poza historią

Poza historią 

znalazłem czyjś wzrok

przeczytałem najstarsze zdanie



przodkowie umierają 

potomni nie przychodzą


próbuję zalać się potokiem słów 

dławię się ciszą


trzymaj się burty aby nie wypaść 

piątek, 4 września 2020

kilka wolnych wersów

panściemia to gruby temat

(jedz cebule i się nie martw)

to jest po to by się bać

dotyku ludzi i Człowieka

a miłe KGB się rozprzestrzenia

i zastrasza cichutko

bo strachem się dobrze zarządza

to taka inżynieria społeczna

białoruś też chcą przerobić

i wcisnąć im 

fałszywe gwiazdki

żeby miłe KGB mogło mieć wszędzie swoje macki

i żeby nastała nowa era bez płci i zamiany biegunów

kobietom mówi się że są mężczyznami

faceci chodzą w rurkach

pożeracz dzieci nadchodzi

bij go różańcem



czwartek, 3 września 2020

mam pytanie


Wiemy przecież że

wszystkie nuty potrafią latać tak jak sekundy wokół planet

A zatem

czym się różni saksofon od ptaka i

jaka jest różnica pomiędzy deszczem a perkusją?

Niech mi ktoś wreszcie wytłumaczy 

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Mysia, 31 sierpnia

Chodzę po zaułkach

Piękno mnie miażdży
nieprzenikniona tajemnica szarości

Łamię słowa na pół
I rzucam je w przestrzeń
Przed siebie

Płynące twarze w każdym kierunku
Ja i cząstki kwantowe
ich odbicia w sklepowych witrynach

Z dachów spływają kontrapunkty
Wlewają się w betonowe kaniony
Niosąc gołębie

Flagi falują na wieżowcach
Nie mogę się ruszyć
Sekunda jak dzień

(Jem gruzińską bułkę)
czytam tablicę z kotwicą PW

Ziemia napęczniała krwią jest tuż pod moimi stopami

środa, 26 sierpnia 2020

Nie piszę nic 

Wydeptuję ścieżkę 

Uczę się pamiętania
O źródłach zimnych wód
Bijących ze zbocza gór historii

Po cichu marzę o tym by przeprowadzić się do serca

Przejść przez strumień myśli 
 
Przekroczyć próg 
Jak promień sierpniowego słońca

piątek, 11 stycznia 2019

wrony

Dzień pokrył ogrody warstwą bieli.
Wbite jak drzazgi w dłoń,
kawki i wrony z nieobecnej przestrzeni
dzisiejszego nieba,

Wyłuskują wspomnienia z głębszych warstw.
Zataczają koła układając wzory
nieodgadnionej tajemnicy korelacji światów
ptaków i ludzi, nadrzeczywistości i marzeń.

Niesamowity Komeda szydzi ze smutku,
Ciepłymi dźwiękami fortepianu.
Tęsknię do lipcowych błyskawic i pól pełnych zbóż,
Wpatrujących się w jedyny obiekt pożądania.

bryła

stojąca woda nie wzruszy kamienia młyńskiego
w nadziei na lepszą przyszłość
uciekamy z krzykiem od teraźniejszości

przypływ emocji rozpiera bryłę pokoju
postać miota się od ściany do ściany
od okna do okna
a to w domu z klamkami

apeluję o rzadsze wpatrywanie się
we własne rany

znośniejsze będzie wtedy
rzucanie kamieniami w pustą przestrzeń
a ze starych wierszy wypłyną strumienie