poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Mysia, 31 sierpnia

Chodzę po zaułkach

Piękno mnie miażdży
nieprzenikniona tajemnica szarości

Łamię słowa na pół
I rzucam je w przestrzeń
Przed siebie

Płynące twarze w każdym kierunku
Ja i cząstki kwantowe
ich odbicia w sklepowych witrynach

Z dachów spływają kontrapunkty
Wlewają się w betonowe kaniony
Niosąc gołębie

Flagi falują na wieżowcach
Nie mogę się ruszyć
Sekunda jak dzień

(Jem gruzińską bułkę)
czytam tablicę z kotwicą PW

Ziemia napęczniała krwią jest tuż pod moimi stopami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz