piątek, 4 września 2020

kilka wolnych wersów

panściemia to gruby temat

(jedz cebule i się nie martw)

to jest po to by się bać

dotyku ludzi i Człowieka

a miłe KGB się rozprzestrzenia

i zastrasza cichutko

bo strachem się dobrze zarządza

to taka inżynieria społeczna

białoruś też chcą przerobić

i wcisnąć im 

fałszywe gwiazdki

żeby miłe KGB mogło mieć wszędzie swoje macki

i żeby nastała nowa era bez płci i zamiany biegunów

kobietom mówi się że są mężczyznami

faceci chodzą w rurkach

pożeracz dzieci nadchodzi

bij go różańcem



czwartek, 3 września 2020

mam pytanie


Wiemy przecież że

wszystkie nuty potrafią latać tak jak sekundy wokół planet

A zatem

czym się różni saksofon od ptaka i

jaka jest różnica pomiędzy deszczem a perkusją?

Niech mi ktoś wreszcie wytłumaczy 

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Mysia, 31 sierpnia

Chodzę po zaułkach

Piękno mnie miażdży
nieprzenikniona tajemnica szarości

Łamię słowa na pół
I rzucam je w przestrzeń
Przed siebie

Płynące twarze w każdym kierunku
Ja i cząstki kwantowe
ich odbicia w sklepowych witrynach

Z dachów spływają kontrapunkty
Wlewają się w betonowe kaniony
Niosąc gołębie

Flagi falują na wieżowcach
Nie mogę się ruszyć
Sekunda jak dzień

(Jem gruzińską bułkę)
czytam tablicę z kotwicą PW

Ziemia napęczniała krwią jest tuż pod moimi stopami

środa, 26 sierpnia 2020

Nie piszę nic 

Wydeptuję ścieżkę 

Uczę się pamiętania
O źródłach zimnych wód
Bijących ze zbocza gór historii

Po cichu marzę o tym by przeprowadzić się do serca

Przejść przez strumień myśli 
 
Przekroczyć próg 
Jak promień sierpniowego słońca

piątek, 11 stycznia 2019

wrony

Dzień pokrył ogrody warstwą bieli.
Wbite jak drzazgi w dłoń,
kawki i wrony z nieobecnej przestrzeni
dzisiejszego nieba,

Wyłuskują wspomnienia z głębszych warstw.
Zataczają koła układając wzory
nieodgadnionej tajemnicy korelacji światów
ptaków i ludzi, nadrzeczywistości i marzeń.

Niesamowity Komeda szydzi ze smutku,
Ciepłymi dźwiękami fortepianu.
Tęsknię do lipcowych błyskawic i pól pełnych zbóż,
Wpatrujących się w jedyny obiekt pożądania.

bryła

stojąca woda nie wzruszy kamienia młyńskiego
w nadziei na lepszą przyszłość
uciekamy z krzykiem od teraźniejszości

przypływ emocji rozpiera bryłę pokoju
postać miota się od ściany do ściany
od okna do okna
a to w domu z klamkami

apeluję o rzadsze wpatrywanie się
we własne rany

znośniejsze będzie wtedy
rzucanie kamieniami w pustą przestrzeń
a ze starych wierszy wypłyną strumienie

piątek, 4 stycznia 2019

bezruch

książki śpią
drobiny pyłu falują
osiadają w zakamarkach
w szczelinach naszych ciał
życie pulsuje
afrykańskie bębny
książki nadal śpią
na pryczach słowa opadły
palce spoczywają na udach
liczby mnożą się ciągi
stosy liczb
zapisanych w książkach
powódź liczb
wodospad cyfr