Ka-mil rzekł:
- Zawsze szukałem *** w odległych miastach. Nigdy nie pomyślałem o tym, że może kryć się dosłownie za rogiem mojego domu.
__________
Kac-per rzekł:
- Z historycznego punktu widzenia, przed Chrystusem narodziło się wielu mędrców, którzy mówili o przebaczeniu i miłości.
Sła-wek rzekł:
- Chrystus był jeszcze przed stworzeniem świata, dlatego też mędrcy służyli jedynie jako zwiastuni nadejścia Mistrza z Nazaretu.
___________
Grze-gorz rzekł:
- Bo to jest wiara, człowieku! To jest Wiara!
___________
Kac-per rzekł:
- Za pieniądze z wypłaty chciałem pojechać do Jerozolimy, Betlejm, odwiedzić święte miejsca, w których doszło narodzin Miłosierdzia, myśląc że byłby to ważny etap na drodze duchowego rozwoju. Mistrz z Nazaretu rzekł jednak do mnie, żebym lepiej wykorzystał te pieniądze do pomocy innym, rozdał je ubogim, pomógł matce i ojcu, niż marnotrawił je na zwiedzanie dawnych świątyń i odległych krajów. Powiedział łagdodnie, że Człowiek to Miejsce Święte, do którego, mimo najbliższej odległości, dostać jest się najtrudniej ze wszystkich znanych nam miejsc, gdyż prosty z pozoru szlak wiedzie przez Drogę, na której pełno jest ostrych kamieni i zwalonych kłód egoizmu, które bardzo ciężko przesunąć.
czwartek, 19 czerwca 2014
liść
s G s
y O y
m R m
e E e
t J t
r Ą r
i C i
a Y a
d K d
r Z r
z R z
e E e
W
s
i
e
w
c
a
r
z
u
c
a
Z* I* A* R* N* A
d o c z a r n e j g l e by
W E D Y
y O y
m R m
e E e
t J t
r Ą r
i C i
a Y a
d K d
r Z r
z R z
e E e
W
s
i
e
w
c
a
r
z
u
c
a
Z* I* A* R* N* A
d o c z a r n e j g l e by
W E D Y
piątek, 6 czerwca 2014
chciałbym
chciałbym umrzeć na krzyżu
co ja gadam
ja tego
CHCĘ
jest pewien wers...
oczyści mnie
M T
sześć dwadzieścia sześć
manekinowate oczy nie widzą
tego
grzegorz grzęźnie
w grzęzawisku
żmije
żaby
i łyk piwa
jak porada psychiatry
bary...
posiedzenia...
senne rozmowy bez początku i bez końca...
dreszcz przeszywający układ nerwowy
twoje wielkie, smutne, planetowate
Oczy
spowite mgłą...
człowiek najbardziej potrzebuje samego
Siebie
__________________________________________________________________________________
Nagle, Zegar stanął w miejscu i wyszedł z niego Czas, wieczny młodzieniec ubrany w prostą białą szatę.
-O! Cześć Czas! Jak to dobrze, że wpadłeś!
Jeszcze Ty wstąpiłeś do naszego wesołego amalgamatu!
masz takie przekrwione
Oczy...Ty, wiecznie na imprezie.
Chodź, skręcimy fajkę.
Tylko uważaj, bo z włosem będziesz miał, no, Czas.
Pewnie już zajrzałeś w
Oczy...
Tym wszystkim gwiazdorom rocka
i może też wszechwiedzącym filozofom.
Ale fajki to Ty skręcić nie umiesz.
No cóż, Czas, Twoje kłamstwa
w pewnym momencie nie wystarczają...
- Ty, no, a czy wiesz ile krwi musisz przelać,
żeby zostać uwzględnionym na kartach Historii?
Ci mówię, człowieku, że naprawdę wiele...Wiedz też, że Historia używa Wojny tak jak człowiek używa antybiotyku...żeby oczyścić krew...
- Myślałem, że jak narkotyku bardziej...Szczerze powiedziawszy, to nie zastanawiałem się nad tym, Czas...mogę Ci tylko powiedzieć, że z całym szacunkiem dla Ciebie, ale jak widzę lot jerzyka pomiędzy liniami wysokiego napięcia i słyszę jego śpiew, to całe życie stoi mi przed oczami, wiesz...i wtedy też znikasz, wiesz...no nie ma Cię. Jak książę Myszkin wtedy jestem, wiesz - totalny Idiota. A tamta, gdy idzie przez chodnik, to tak jakby opowiadała o Nieruchomym Poruszycielu, rozumiesz to, Czas?
- Aa to, że Bóg jest Miłością, czy TY rozumiesz TO?! Lecę!
- O.K. To leć już, leć i dzięki Ci za wszystko...po spotkaniu z Tobą, Czas
to mogę chyba tylko wziąć haust powietrza
i chyba zaraz w jedną noc okrążę całą kulę ziemską
co ja gadam
ja tego
CHCĘ
jest pewien wers...
oczyści mnie
M T
sześć dwadzieścia sześć
manekinowate oczy nie widzą
tego
grzegorz grzęźnie
w grzęzawisku
żmije
żaby
i łyk piwa
jak porada psychiatry
bary...
posiedzenia...
senne rozmowy bez początku i bez końca...
dreszcz przeszywający układ nerwowy
twoje wielkie, smutne, planetowate
Oczy
spowite mgłą...
człowiek najbardziej potrzebuje samego
Siebie
__________________________________________________________________________________
Nagle, Zegar stanął w miejscu i wyszedł z niego Czas, wieczny młodzieniec ubrany w prostą białą szatę.
-O! Cześć Czas! Jak to dobrze, że wpadłeś!
Jeszcze Ty wstąpiłeś do naszego wesołego amalgamatu!
masz takie przekrwione
Oczy...Ty, wiecznie na imprezie.
Chodź, skręcimy fajkę.
Tylko uważaj, bo z włosem będziesz miał, no, Czas.
Pewnie już zajrzałeś w
Oczy...
Tym wszystkim gwiazdorom rocka
i może też wszechwiedzącym filozofom.
Ale fajki to Ty skręcić nie umiesz.
No cóż, Czas, Twoje kłamstwa
w pewnym momencie nie wystarczają...
- Ty, no, a czy wiesz ile krwi musisz przelać,
żeby zostać uwzględnionym na kartach Historii?
Ci mówię, człowieku, że naprawdę wiele...Wiedz też, że Historia używa Wojny tak jak człowiek używa antybiotyku...żeby oczyścić krew...
- Myślałem, że jak narkotyku bardziej...Szczerze powiedziawszy, to nie zastanawiałem się nad tym, Czas...mogę Ci tylko powiedzieć, że z całym szacunkiem dla Ciebie, ale jak widzę lot jerzyka pomiędzy liniami wysokiego napięcia i słyszę jego śpiew, to całe życie stoi mi przed oczami, wiesz...i wtedy też znikasz, wiesz...no nie ma Cię. Jak książę Myszkin wtedy jestem, wiesz - totalny Idiota. A tamta, gdy idzie przez chodnik, to tak jakby opowiadała o Nieruchomym Poruszycielu, rozumiesz to, Czas?
- Aa to, że Bóg jest Miłością, czy TY rozumiesz TO?! Lecę!
- O.K. To leć już, leć i dzięki Ci za wszystko...po spotkaniu z Tobą, Czas
to mogę chyba tylko wziąć haust powietrza
i chyba zaraz w jedną noc okrążę całą kulę ziemską
sobota, 24 maja 2014
w moim niewiemi'e (uwięziono niewolę)
Poproszę dwie brzoskwinie
i dwa jabłka.
Mógłbym zamieszkiwać te ławki
Razem z żulami.
Gdy z nimi przebywam,
jesteśmy hostią na dnie kielicha.
uderza we mnie
uderza we mnie orszak chmur
przepołowione pod chorągwią słońca
nasiono rośliny
pocałunki wiatru
we wnętrzu nasiona rzeka wijąc się u stóp wzgórza
białe włókna
nie znam jej fachowej nazwy jak srebrny wąż w zaroślach
ale to chyba topola zgroza zgroza
przepołowione pod chorągwią słońca
nasiono rośliny
pocałunki wiatru
we wnętrzu nasiona rzeka wijąc się u stóp wzgórza
białe włókna
nie znam jej fachowej nazwy jak srebrny wąż w zaroślach
ale to chyba topola zgroza zgroza
Na poczie
- Jak tam zdrowie?
- A Bogu dziękować, już mężowi mówiłam, żeby grób betonowy tylko robił, żeby było lepiej, jakoś tak przytulniej, a nie samą tylko ziemią sypał.
- A Bogu dziękować, już mężowi mówiłam, żeby grób betonowy tylko robił, żeby było lepiej, jakoś tak przytulniej, a nie samą tylko ziemią sypał.
czwartek, 1 maja 2014
dziesięć do minus trzydziestej piątej metra
czas penetruje przestrzeń
przestrzeń przepływa przez czas
czasoprzestrzeń oplata się wokół ludzi
jak
dwa węże
para kochanków
niekończąca się ekstaza wiecznego poranku
a
wiatr nawleka świadomości
jak paciorki
rosy na pajęczej nici
trzymam wszystkie sznurki
którym szarpnąć
wszystkie linie w jednym punkcie
przestrzeń przepływa przez czas
czasoprzestrzeń oplata się wokół ludzi
jak
dwa węże
para kochanków
niekończąca się ekstaza wiecznego poranku
a
wiatr nawleka świadomości
jak paciorki
rosy na pajęczej nici
trzymam wszystkie sznurki
którym szarpnąć
wszystkie linie w jednym punkcie
Subskrybuj:
Posty (Atom)