sobota, 4 lutego 2017
wiatr owija się wokół mojej twarzy
jak pnącze wokół drzewa
dotyka moich włosów
promieniami słońca
całuje moje powieki
pustymi przestrzeniami katedr
we wnętrznościach ludzkiej historii
rzeźby
mozaiki
skruszone mury
bramy tryumfalne
fontanny
są takie oczy które są otwarte od tysięcy lat
i tron z kości słoniowej
ilu musiało zostać zabitych
żeby podeprzeć delikatne łokcie cesarza lub biskupa
snują się rzeźby
wykute z ciała i krwi
tysiące kolorowych uchodźców
sprzedaje kolorowe parasole
tysiące kolorowych uciekinierów
do których już chyba tylko statuy greckich bóstw wyciągają swe
popękane ręce
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz