zza wskazowek zegara
wylonil sie krajobraz dziecinstwa
wierczholek gory zerka na
gniazda jastrzebi
zza kurtyny wiatru
kopiesz i przestawiasz kamienie
z miejsca na miejsce
lecz tylko wilgoc dotykasz
zluszczonymi palcami
zrodlo pewnie wytrysnie o zmroku
gdy z podchodni juz
opadnie popiol
opadnie popiol
sowa gniazduje w szczelinie skalnej
a jej piosenka
wypelnia doliny i
zaglebienia umyslow
ksiezyc przybity do nieba
zawisl jak zloty zegar
na czarnej scianie nocy
znow rozmyslanie i miotanie sie
ryby w sieci
jedna siec zagarnela lawice
reka przypadku
jeszcze wyspa szczesliwa nadejdzie
jeszcze zanurzymy stopy
w jej piachu
aby splesc sie bezscielesnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz