piątek, 11 stycznia 2019

wrony

Dzień pokrył ogrody warstwą bieli.
Wbite jak drzazgi w dłoń,
kawki i wrony z nieobecnej przestrzeni
dzisiejszego nieba,

Wyłuskują wspomnienia z głębszych warstw.
Zataczają koła układając wzory
nieodgadnionej tajemnicy korelacji światów
ptaków i ludzi, nadrzeczywistości i marzeń.

Niesamowity Komeda szydzi ze smutku,
Ciepłymi dźwiękami fortepianu.
Tęsknię do lipcowych błyskawic i pól pełnych zbóż,
Wpatrujących się w jedyny obiekt pożądania.

bryła

stojąca woda nie wzruszy kamienia młyńskiego
w nadziei na lepszą przyszłość
uciekamy z krzykiem od teraźniejszości

przypływ emocji rozpiera bryłę pokoju
postać miota się od ściany do ściany
od okna do okna
a to w domu z klamkami

apeluję o rzadsze wpatrywanie się
we własne rany

znośniejsze będzie wtedy
rzucanie kamieniami w pustą przestrzeń
a ze starych wierszy wypłyną strumienie

piątek, 4 stycznia 2019

bezruch

książki śpią
drobiny pyłu falują
osiadają w zakamarkach
w szczelinach naszych ciał
życie pulsuje
afrykańskie bębny
książki nadal śpią
na pryczach słowa opadły
palce spoczywają na udach
liczby mnożą się ciągi
stosy liczb
zapisanych w książkach
powódź liczb
wodospad cyfr

poniedziałek, 17 grudnia 2018

zapomnieć o niesamowitości
dźwięków i barw
to tak jak zgrzeszyć przeciwko przykazaniom

poezja ma wieść ku wyzwoleniu
ale w formie przynoszącej
ostateczną radość

każdy z nas jej w końcu zazna
gdy oddamy czas dany nam w zastaw

poniedziałek, 12 listopada 2018

svantetic

ponad 50 lat temu
gdzieś w połowie stulecia
samemu będąc w połowie drogi

zadał komeda pytanie

uderzeniem palca
rozchylając czarno białą klawiaturę
jak firanę 



z rzek i osiedli wyłaniają się

wyrwy w historii

w które melodie rzucają nas

jak w paradoks ciszy

wyciekający z pustych przestrzeni
pudeł rezonansowych 



a ja brnę w te machiny zębate

z uśmiechem na ustach

i strachem w sercu



kryję twarz w dłoniach

gdy nikt nie patrzy

rozważając przedeptane ścieżki

błoto
wszędzie błoto



i z błota wyrosły
te piękne jabłonie
wyniosłe i smagłe jak
kolumny greckie
podtrzymujące
miedzianą taflę
zastygłego nieba


oktawy deszczu 
piętrzą się nad osiedlami

majaczy we mgle
wyczekiwany horyzont


piątek, 21 września 2018

21 września

Staruszek w różowej koszuli
Pnie się z rowerem pod górę
w kierunku bezkształtnych chmur,
nadzianych na szpikulce drzew.

Spojrzenie poety wędruje za nim
który popada w niebieską toń i znika.
Życie żywi się zmianami, materią dusz.
A ziemia liśćmi  złotymi jak pamięć.

efekt dopplera


Oparłem głowę o ścianę

Snujące się auta

Wytwarzają efekt Dopplera

Obejmując nim tylne części mózgu

Przesuwam wzrok na inną kępę atomów

F dur z lewego do prawego ucha w a moll

I znowu  SZSZSZszszszsz

Czekanie psów.