czwartek, 13 marca 2014

Sarna


złota sarna biega pośród drzew
podnoszę łuk
napinam cięciwę
tropiony zwierz
nie daje się schwytać

mięso przyrządzone nad ogniskiem
najwyborniejsza potrawa
tak słyszałem w
słowach pieśni

wspomnienie tych słów
podsyca moją wyobraźnię
choć nie pamiętam ich dokładnie
i snuję plany

zabicia złotej sarny
na razie tylko
niewyraźne ślady
odbite w błocie

A Poem for Old Bull Lee

world language no something
the meant in strange
Union is the one
Africa. has fore- our
weeks Christmas fren- ing
celebration biting extraordi- inwardly
in plete are lated
doing? around to in
overpower- less supris- al
sits Then pre- visions
and things an are
to see of got
have him adverse ster
gap miserable filled thawed
chil- feel of by
the Tiny false The
sentimental- Scrooge television. new
this long-buried Christmas love
Heath which their his
the and their the
tunelessly formed Bells, mas
supermarkets ure music Tiny
this and cor-ing
plastic family every party
in The of story
com- be clothes that
Christmas chology trium -an
splen- mentally brimming tunnel
overflowing cannot the other
eyes over-commercial others face
and can it the
alive

Panie McGuire


1

On panu wybaczy panie mcguire
na mocy Prawa Chrystusowego
i ta murzynka też – tak jak jej rodzina
oni wezmą pana za ręce

                                                                                                ronię łzy nad pana losem

synowie ludzi skazali pana
na wygnanie z tego żywota
na śmierć
sądząc pana na mocy prawa hammurabiego

2

czy może pan określić
jak smakuje mieszanka
midazolamu i hydromorfu?

a jak smakuje pot gwałconej
ciężarnej kobiety?
jakiego koloru są jej włosy?

panie mcguire

mówi pan że spotkamy się w niebie
my i wszyscy sędziowie
i kaci
i poeci
i dzieci

spotkamy się w niebie
panie mcguire

Werter Współczesny, czyli jak sobie radzić


Lotta!

chcę Ci coś wyznać...

po prostu spierdalaj!

jesteś zbyt „tania”...

przemyślałem sobie to wszystko

i idę na dziwki

(może uratuję którą?)

ciebie nie mogę

(będę grał dla dziwki na cytrze)

(będę pisał wiersze o pięknych opalizujących oczach dziwki)

będę się wpatrywał w jej źrenice

w których czai się milion galaktyk

i tak będę myślał o tobie:

sama sobie strzel w łeb

ja chcę żyć

kocham

4 róże


bar otwarty jak grób
to jest wszędzie to jest tu
przekrwione wyłupiaste oczy
wtaczają się przez próg
to jest wszędzie to jest tu
oczy nie widziały światła latarni
bar jest otwarty
to jest tu
alkoholem rany opatrzone
zgniłe marzenia plany rozjątrzone
to jest wszędzie to jest tu
to jest wszędzie to jest tu

Glad Day


***
obraz Williama Blake'a – Glad Day

ukazał się
świetlisty chłopiec
rozrzucał lilie
rozrzucał róże
i śpiew jaskółki
i pył słoneczny
złote ampułki

pocałował mnie w usta
poczułem przypływ gorąca
i podmuch wiatru gdy
zniknął we wnętrzu słońca

Gwiazdozbiór psa

poszczuj go psem
poczujesz
że rzeczywistość
(to przecież oczywistość)
to nie sen

zgaś tą iskrę
roznieć ogień
wyłupmy im oczy
nie będą widzieli
chodzimy po wodzie

blask gwiazd
układa się automatycznie
w pradawne wzory
tej nocy możemy zniszczyć to miasto

albo

dokonać rytualnego
oczyszczenia ciała z krwi

albo

zmieszajmy nasze krwi
w glinianym naczyniu
moją i twoją
hipnotyzujący dźwięk cytry
i blask świec
przemierzam wnętrza drzew
od korzeni do liścia
rozbijmy się jak morskie fale
o skały serca

lub

milczmy
jak zapomniany grób
w ktorym spoczęło ciało
najlepszego człowieka