otwieram puszkę piwa
słuchając słów
amerykańskiego poety
który twierdzi że
oślepiła go włócznia
białego światła
rzucona przez boga
zastanawiam się
nie wiem gdzie jest mój dom
w śpiewie ptaków
przelewającym się jak strumień
pomiędzy gałęziami akacji
w komnatach oceanu
głębokich
przyozdobionych srebrnymi zasłonami
przede mną rzędy milczących ksiąg
zagasła świeca
i szept nadciągającej nocy
w którą wstępuję
cichy i z pochyloną głową
jak do podziemnej komnaty
nazajutrz
feniks podnosi moje ciało
i odlatujemy w kierunku wschodzącego
słońca
aby ucałować dobrą jutrzenkę
zawsze gotową dzielić się swoją
mądrością
pij pij z tego kielicha
nie pozwól żeby się oddalał
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz