piątek, 21 listopada 2014

męka

przypalasz mnie ogniem tak gorącym że tracę nadzieję i wiarę
wtedy zaglądam do wnętrza butelek
i rozrywam serca pradawnych ziaren
wyciskam z nich czerwony atrament

ziarna mają jedno wspólne wnętrze i jeden cel
gromadzą się pod jednym niebem i obserwują
biel splątanych chmur
dźwigają wspólne brzemię rozpłodu
ciężar świadomości bycia przyczyną rozkładu
rozrzucone zasiedlają niebosiężne szczyty gór

strząśnięte z korzenia pradawnego drzewa
ręką sędziwego wiatru który morskie fale jak włosy układa
na opróżnionych butelkach melodię wygrywa
rozbijając słone fale u podnóży skalistego wybrzeża

wypijasz mnie jak butlę najlepszego wina
czuję dziwne obce ciepło
pusty w twoich rękach jak wyschnięty ocean

no dalej jeśli chcesz rozbij to szkło
niechaj na poszarapanych krawędziach

 w i a t r
                     b e z t r o s k o
                                                    ś p i e w a


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz