czwartek, 26 maja 2022

Tekst piosenki

 W telewizji mówią że jebnie bomba tu

Głupi Rusek się stroszy, pod pałacem szlug

Rośnie trawa mi na palcu ide siedzieć na ławce

Biała ściana przede mną coś napiszę na niej


Dzień na bis i szkło kontaktowe

Zero ograniczeń

Tam koncert i gorące pytania

Chyba chcą wyjechać stąd

Ale nie mają odwagi

Żrą za naszą kasę

Kosztowne skorupiaki

 

Mennica Polska mnie okrada

Co raz więcej jej place

Już ostatnie grosiwo

Wolę dać to na tace

Mam wszystko co chciałby mieć

Niejeden z miliarda

Czemu wreszcie nie narzuci kaczor 

Niemcom jakiegoś podatka


U mnie W pokoju 6 roślin

Cytrus fikus i palma

Paprotka już prawie zwiędła

Ale jakoś się rozrasta


Smartfon przyrósł mi do ręki

Potrzebna mi jest terapia

Lub przynajmniej siekiera

By zablokować snapchata

Jazz to moja wolność

Po co mi twe słowa

Idę spojrzeć za okno

I zaczynam od nowa 

Dni

 Ostatnio byłem na Legii

Wygrali chyba z 3 0

Trybuny płonęły

Jak dżungla tropikalna

Zabrałem kolegę z synem

Sam byłem sam

Dzisiaj jadłem burrito

Siedziało dwóch typów

Gadali coś o koszcie

Metra kwadratowego

I o niesamowitych przeprowadzkach

Z dzielnicy do dzielnicy

Spojrzałem do portfela

Zaśmiałem się

Spojrzałem na ulicę

Samochody pozostawiają smugi 

Jak na impresjonistycznych obrazach

Próbuję się obudzić z ciebie

I cholera mnie bierze

Pojadę dalej 18

Jedzie teoretycznie na Żerań

Ale w praktyce to poza horyzont

Później kaniony wieżowców

I baba w bloku

I ta wieczna krew lat 40

Pod torami i pod galeriami


niedziela, 3 kwietnia 2022

wojna

 Osobliwe osobistości

W kebabie 

Dzieciaki

Naćpane za kieszonkowe od rodziców

Siedzę i patrzę

Paprocie w cieniu

Myślę sobie o jednej babie

Wyobrażam sobie

Jak to jest we wnętrzu słońca

Wyobrażam sobie...

A za miedzą 

Groteskowa machina śmierci 

Przeczesuje blokowiska

Niszcząc szkoły podstawowe

I zwykłe marzenia

poniedziałek, 29 listopada 2021

plan

rzeczywistość jazzuje

po co zakopywać gwiazdy

masz ponoć plan zejścia na ziemię

zimą

jak listek chcesz wrócić

skąd przyszedłeś

białe flagi nie twoje

wstań z kolan i chodź

pożegnaj listopad

przywitaj grudzień i pisk mew

morze czeka

a za nim kwitnące pola

i rozbłyski


pod powiekami szybują

latające ryby

niedziela, 3 października 2021

mecz

 

Przed adwentem

Polska reprezentacja rozgrywa mecz z Węgrami

Później słońce ucieka gdzieś

Pozbawia nas większej części światła

A ostatnie liście rozwiewa

listopadowy wiatr

Chłopiec wraca z rorat niosąc lampion

Spaceruje wzdłuż rzeki

Pożółkłej od dymu i świateł miasta

Myśli o wyniku meczu

I o tym jak czas gęstnieje

Błysk reflektorów

Gwizdek otwierający spotkanie


niedziela, 22 sierpnia 2021

spojrzałem w oczy dzieciństwu

galopujące fale błękitu

biała ściana, fotografia

chłopiec w pieluszce i w hełmie

szary skórzany fotel i dywan

telewizor rubin w nim muzyka lat 80

dłoń matki

oczy chłopca 

totalnie pochłoniętego radością

szukam tego

co było

tak proste

jak garść ziemi

jerzyki

 zorientowałem się że są 

gdy odleciały