To co nigdy nie ujrzy światła dziennego
I to czego światło dzienne nigdy nie oświetli
Żyłem sobie na ulicach starożytnych miast
Ja biedak który posiadał tajemnice
Dorobiłem sobie klucze u Św. Piotra
I otwierałem nimi wnętrza serc
Lub jak kto woli - bram niebieskich
Żyłem w zaułkach wielkich miast
Jednocześnie daleko i blisko ludzi
A jedyną czynnością jaką nieprzerwanie wykonywałem
Było miłowanie
Boga w Człowieku i
Człowieka w Bogu
Którzy nigdy nie szczędzili mi powodów
Aby ronić gęste łzy
Na końcu opowieści moje poszarpane kłami radości serce
Skończyło recytować swą tryumfalną pieśń
A podmuchy wiatru zamknęły moje oczy
Umęczone oglądaniem cierpienia i niesprawiedliwości
Tak jak jak starą nasyconą mądrością księgę
Napisaną w języku którego nikt nie zna
wtorek, 22 grudnia 2015
poniedziałek, 30 listopada 2015
ah the matches are burnt
Ah the matches are burnt
Already it has been too absurd
And the olive garden strangles
A cloud that dangles from the hair of the
Angels are asking dead corpses
About infinite desires that drove them
Afar off from some fruitful tree
A man learnt how to be free
And how did it use to be a-burnin' in
Almighty's fiery furnace
Already it has been too absurd
And the olive garden strangles
A cloud that dangles from the hair of the
Angels are asking dead corpses
About infinite desires that drove them
Afar off from some fruitful tree
A man learnt how to be free
And how did it use to be a-burnin' in
Almighty's fiery furnace
poniedziałek, 23 listopada 2015
sax
Saxofon Coltrane'a
Zielony motyl
*
Ludzie nie rozumieją na ogół mentalności pustelnika, który umarłszy dla świata porzucając pociechy i utrapienia zmysłowości , żyje z dala od wściekłości pożądania trawiącego martwe dusze niczym nieugaszony ogień. Obserwuje pustynie jak orzeł szybujący pod południowym niebem. Społeczeństwo wraz ze swoimi ograniczeniami i poczuciem uniewrażliwiającej wolności, jakie przynosi ze sobą świadomość przynależenia, jest murami klasztornej celi porośniętymi muszlami ślimaków i wilgotnym mchem. Ściany otaczają pustelnika ze wszystkich stron. Posiadając jednak głębię oceaniczną, potrafi rozbić otaczający go mur najdelikatniejszym drgnieniem myśli.
*
Możliwość odtwarzania muzyki, obcowania ze sztuką lub odczytywania wierszy daje nam możliwość powtórnego przeżycia pierwotnego impulsu, który był przyczyną stworzenia danego dzieła a co za tym idzie - wypełnienia pierwotnej pustki kiedy przypominamy Boga w jeszcze większym stopniu, opętanego świętym szałem stwarzania.
*
Żyjemy w dolinie wyschniętej rzeki otoczeni wzgórzami porośniętymi gajami oliwnymi. Dni mijają powoli i bezowocnie a naszą jedyną możliwością odetchnięcia od bezlitosnej monotonii są obserwacje wschodów i zachodów słońca. A gdyby tak pewnego razu wyruszyć z tej krainy, udając się na południe, porzucając te jałowe dni? Co zastalibyśmy tam? Żyzne grunty, ule pełne miodów i dzbany wina? Kamienne posągi bez skrzydeł? Świątynie nieznanych bóstw?
Czy te wzgórza nie są jakby murem odgradzającym nas od nieznanej rzeczywistości? Czy nie są rezultatem długoletniego wahania i rozumowaniem opartym na mglistych wspomnieniach, często nie należących do nas samych?
Zielony motyl
*
Ludzie nie rozumieją na ogół mentalności pustelnika, który umarłszy dla świata porzucając pociechy i utrapienia zmysłowości , żyje z dala od wściekłości pożądania trawiącego martwe dusze niczym nieugaszony ogień. Obserwuje pustynie jak orzeł szybujący pod południowym niebem. Społeczeństwo wraz ze swoimi ograniczeniami i poczuciem uniewrażliwiającej wolności, jakie przynosi ze sobą świadomość przynależenia, jest murami klasztornej celi porośniętymi muszlami ślimaków i wilgotnym mchem. Ściany otaczają pustelnika ze wszystkich stron. Posiadając jednak głębię oceaniczną, potrafi rozbić otaczający go mur najdelikatniejszym drgnieniem myśli.
*
Możliwość odtwarzania muzyki, obcowania ze sztuką lub odczytywania wierszy daje nam możliwość powtórnego przeżycia pierwotnego impulsu, który był przyczyną stworzenia danego dzieła a co za tym idzie - wypełnienia pierwotnej pustki kiedy przypominamy Boga w jeszcze większym stopniu, opętanego świętym szałem stwarzania.
*
Żyjemy w dolinie wyschniętej rzeki otoczeni wzgórzami porośniętymi gajami oliwnymi. Dni mijają powoli i bezowocnie a naszą jedyną możliwością odetchnięcia od bezlitosnej monotonii są obserwacje wschodów i zachodów słońca. A gdyby tak pewnego razu wyruszyć z tej krainy, udając się na południe, porzucając te jałowe dni? Co zastalibyśmy tam? Żyzne grunty, ule pełne miodów i dzbany wina? Kamienne posągi bez skrzydeł? Świątynie nieznanych bóstw?
Czy te wzgórza nie są jakby murem odgradzającym nas od nieznanej rzeczywistości? Czy nie są rezultatem długoletniego wahania i rozumowaniem opartym na mglistych wspomnieniach, często nie należących do nas samych?
fajka
Wyobraźnia jest obłokiem
Dymem fajki Pana Boga
Majaki i rojenia są błotem
Spod kopyta diabła
Za ścianą skrapla się łza
I jak drzazga wbija się w oko
Pragnę twej krwi Chryste
Zmyj z mego serca błoto
Zaciągam się
Dymem fajki Pana Boga
Majaki i rojenia są błotem
Spod kopyta diabła
Za ścianą skrapla się łza
I jak drzazga wbija się w oko
Pragnę twej krwi Chryste
Zmyj z mego serca błoto
Zaciągam się
niedziela, 22 listopada 2015
jestem dzwonem
Jestem dzwonem
Bez serca
Kruk
Pazurem
Drapie melodie
Blask świateł
Mętnieje
W śniedzi
Pokrywającej mnie
Od wielu lat
Rozbrzmiewa we mnie
Metaliczna pustka
I nie daję ludziom
Spać
Bez serca
Kruk
Pazurem
Drapie melodie
Blask świateł
Mętnieje
W śniedzi
Pokrywającej mnie
Od wielu lat
Rozbrzmiewa we mnie
Metaliczna pustka
I nie daję ludziom
Spać
***
Rozrzuciłem suchy chleb do rzeki
Z betonu wyrośli bracia drzewa
Myszołów zatacza kręgi nad wzgórzami
Poezja szronem pokryła brody filozofów
Kości mew wbite w złoty piach
czwartek, 22 października 2015
spływanie
żyłami miasta
spływa krew ziemi
z rynien spływają
spływa krew ziemi
z rynien spływają
wodospady
przechodzień we mgle kroczy
pot spływa mu ze skroni
gwiezdna ciecz
spływa z granatowej kopuły
przechodzień we mgle kroczy
pot spływa mu ze skroni
gwiezdna ciecz
spływa z granatowej kopuły
w bruzdy na czole
i w rozchylone wargi ulic
Subskrybuj:
Posty (Atom)